Od porwania do USA prezydenta uzurpatora Nicolasa Maduro 3 stycznia dyktatura trwa. Tyle że od pół roku działa pod dyktando Amerykanów. Po socjalistycznej "rewolucji XXI wieku" nie ma śladu, ale powrotu demokracji nie widać. Za to kwitną rabunek i spekulacyjny kapitalizm.
Kiedy 3 stycznia amerykańskie komando spadło desantem z powietrza na tajną kwaterę wenezuelskiego dyktatora Nicolasa Maduro w bazie wojskowej w Caracas, rozgromiło jego kubańską ochronę oraz porwało samego Maduro i jego żonę Cilię Flores, publiczność albo podziwiała brawurę amerykańskich komandosów i zuchwałość prezydenta, który akcję nakazał, albo potępiała ją jako imperialistyczną, nielegalną, bo sprzeczną z prawem międzynarodowym i wszelkimi obyczajami politycznymi.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
kultura
Nauka






