Moment kulminacyjny, przeniesienie się w inny wymiar, totalne wyluzowanie, odpłynięcie, szczyt rozkoszy - to tylko niektóre ze słów, jakimi pacjentki Beaty Kuryk-Baluk, psycholożki, seksuolożki i psychoterapeutki poznawczo-behawioralnej opisują, czym jest dla nich orgazm
- Najpierw doświadczyłam go sama ze sobą. Dzięki temu wiedziałam, co lubi moje ciało, na co reaguje. Musiałam się nauczyć rozluźniania, a przede wszystkim oduczyć myślenia o tym, jak w danym momencie wygląda moje ciało, nie wciągać brzucha, po prostu iść za tym uczuciem – mówi Aleksandra.
Dziś ma prawie 40 lat. Nigdy nie miała problemu z orgazmem. Chociaż wychowała się raczej w konserwatywnym domu, nie nosiła w sobie przekonania, że seks jest grzeszny albo że przyjemność jej się nie należy. Wszystkiego, co dziś wie o orgazmie, nauczyła się sama – najpierw jako nastolatka czytając poradniki, potem jako dorosła kobieta, przeglądając w sieci treści zamieszczane przez edukatorki seksualne. O tym, że łechtaczka to więcej niż „mały guziczek" dowiedziała się dopiero po pierwszej ciąży. Dzięki temu wie, jakie źródło ma przyjemność, którą odczuwa.
Materiał promocyjny
hałas






