890 zatrzymań, 721 aresztowań, 178 rannych policjantów - to ostateczny bilans rozruchów we Francji po zwycięstwie klubu Paris Saint-Germain (PSG) 30 maja.
Korespondencja z Paryża
Jedno z pytań najczęściej zadawanych przez komentatorów wszystkich francuskich stacji telewizyjnych po ostatnich zamieszkach pomeczowych w Paryżu brzmi: Dlaczego, kiedy w innych krajach wygrywa miejscowa drużyna, ludzie, owszem, piją, wrzeszczą, klną i bywają grubiańscy, ale widać, że cieszą się z wyniku i wspólnie świętują – u nas widać przede wszystkim tych, którzy wpadają w amok destrukcji i rozróby?
W latach 90. ubiegłego wieku i początkach wieku bieżącego nie brakowało we Francji awantur i bijatyk, prowokowanych przez kiboli różnych klubów, czasami nawet ze skutkami śmiertelnymi. To był okres zwykłego chuligaństwa. Było ono ograniczone do stadionów i ich najbliższych okolic, a kibole atakowali się sami nawzajem albo ścierali się z siłami porządkowymi.
kultura












