5 czerwca 2026, 12:17
Cała sytuacja wydarzyła się na stacji w Tychach. Pan Mateusz miał ważny bilet na pociąg i bilet dla swojego roweru. Konduktorka jednak oznajmiła mu, że "dalej nie pojedzie z rowerem i ma sobie radzić sam". Sytuacja jest szokująca. Kto w tym przypadku miał rację?
Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Wyborcza.pl
Pan Mateusz podróżował pociągiem Kolei Śląskich z Katowic do Bielska-Białej. W tę stronę przejazd odbył się bez żadnych problemów. Gorzej było na powrocie. Okazało się bowiem, że od Tychów operator kolejowy podstawia komunikację zastępczą. Do autobusu natomiast pan Mateusz może wsiąść, ale nie może wsiąść jego rower. Tak zaczęła się wielka awantura. O całej sytuacji donosi serwis katowice24.info.
Zobacz wideo Zamieszanie na przejeździe kolejowym w Przylepie. 3000 zł mandatu












