Cała sytuacja wydarzyła się na stacji w Tychach. Pan Mateusz miał ważny bilet na pociąg i bilet dla swojego roweru. Konduktorka jednak oznajmiła mu, że 'dalej nie pojedzie z rowerem i ma sobie radzić sam'. Sytuacja jest szokująca. Kto w tym przypadku miał rację?