Przez lata kojarzył się z gangami i upadkiem przemysłu. Dziś przyciąga tanimi mieszkaniami, niezwykłym klimatem i szybkim dojazdem do Warszawy. Sprawdziliśmy, jak żyje się w Żyrardowie i dlaczego to miasto wciąż pozostaje jedną z najtańszych lokalizacji w warszawskiej aglomeracji.
- Plusy do dobre połączenie z Warszawą, tańsze mieszkania w porównaniu z innymi podwarszawskimi miastami. Minusy to zła sława. Raczej nikt z maczetami już nie gania tu po ulicach, ale łatka została - mówi 35-letni Michał. Spotykam go w samym centrum Żyrardowa przy słynnych loftach Nowa Przędzalnia, które powstały w halach dawnych zakładów lniarskich, z których słynęło to miasto położone około 45 kilometrów od Warszawy.
Wokół postindustrialny klimat. Obok odnowionych ceglastych budynków z loftami i nowych apartamentów wciąż stoją stare XIX-wieczne hale fabryczne, częściowo opuszczone i przypominające o włókienniczej historii miasta. Nowoczesne apartamenty i zadbane skwery sąsiadują z surowymi murami dawnych zakładów.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.











