30 maja 2026, 19:37
- Czekam na rezonans magnetyczny i czasami mam po prostu trudności z chodzeniem - powiedział poseł PiS Marcin Porzucek "Faktowi". Wcześniej gazeta, powołując się na relacje jednego z pasażerów, podawała, że służby musiały interweniować w sprawie polityka.
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl
Według doniesień "Faktu" 28 maja służby podjęły interwencję wobec posła PiS Marcina Porzucka, który miał nie być w stanie sam opuścić samolotu lecącego z Rzeszowa do Warszawy. Jak relacjonował jeden z pasażerów, polityk miał nie reagować na wezwania załogi do opuszczenia pokładu. "Ostatecznie, gdy wszyscy pozostali podróżni już wysiedli, wezwano pomoc, i mężczyznę dosłownie wyniesiono z samolotu" - mówił czytelnik gazety. Według rozmówców "Faktu" Porzucek miał wyglądać, jakby był pod wpływem alkoholu.
- W związku z zagrożeniem zdrowia lub życia pasażera konieczna była interwencja na pokładzie. Jej szczegółów nie mogę jednak ujawnić z uwagi na wrażliwość danych medycznych - mówił "Faktowi" Piotr Rudzki, rzecznik prasowy Lotniska Chopina w Warszawie.











