"Superman żyje" - głosił tytuł filmu przygotowywanego przez Tima Burtona z Nicolasem Cage'em. Ostatecznie jednak projekt umarł. Dlaczego jeden z najbardziej niezwykłych blockbusterów lat 90. nigdy nie powstał?

Czarne włosy sięgające do ramion. Niebieski kostium, jakby z plastiku, z charakterystycznym symbolem "S" na piersi. W dobie AI można by pomyśleć, że to kolejny fake. Ale nie w tym wypadku: Nicolas Cage naprawdę miał zagrać Supermana. Przez lata jedynym publicznie dostępnym śladem po tym projekcie był niewyraźny polaroid z przymiarek kostiumu.

Pod koniec lat 90. reżyser Tim Burton pracował nad filmem "Superman Lives". Po miesiącach przygotowań, z rozmów i szkiców wyłonił się w końcu konkretny scenariusz. Kostiumy były gotowe, a dzięki wysiłkom specjalistów od efektów specjalnych główny bohater prezentował się jak należy w locie. Na zdjęcia wybrano Pittsburgh: wieżowiec PPG Place, przypominający szklany zamek, miał się zamienić w siedzibę złoczyńcy Lexa Luthora. Jednak do realizacji filmu nigdy nie doszło.

skrót wydarzeń dnia

kalendarium