Takiego obrotu spraw na Roland Garros nie spodziewał się nikt. Jannik Sinner przystępował do rywalizacji w Paryżu jako niekwestionowany faworyt do sięgnięcia po końcowy triumf. Tymczasem Włoch pożegnał się z turniejem już w drugiej rundzie, choć w trzecim secie prowadził już 5:1 i serwował po zwycięstwo. Problemy ze skurczami oraz zawroty głowy sprawiły, że musiał uznać wyższość Juana Manuela Cerundolo, który zwyciężył 3:6, 2:6, 7:5, 6:1, 6:1. Lider światowego rankingu nie zdecydował się na krecz i dograł spotkanie do samego końca.

Fot. MOHAMMED BADRA (PAP/EPA)

Roland Garros dla Jannika Sinnera był szansą na to, by jeszcze bardziej "odjechać" Carlosowi Alcarazowi w rankingu ATP, a także na odnotowanie pierwszego triumfu na paryskich kortach. Przed rokiem przegrał w finale, ale teraz wszystkie znaki na niebie i ziemi układały się pod to, by Włoch dołożył na swoje konto jedynego brakującego mu szlema w karierze.

Zobacz wideo Sport.pl PLUS

To był spacerek Sinnera. Do czasu...