Na "najbardziej prywatnym korcie w całym Paryżu" i z dala od oczu każdego, kto chciałby ją zobaczyć - tak trenuje Iga Świątek na tegorocznym Rolandzie Garrosie. We wtorek próbowaliśmy podejrzeć jej zajęcia. Mogliśmy zobaczyć maksymalnie 30 minut, z zakazem robienia zdjęć i nagrywania wideo - pisze z Paryża Łukasz Jachimiak, korespondent Sport.pl.

W rozpisce treningów zaplanowanych na wtorek organizatorzy Rolanda Garrosa umieścili Igę Świątek dopiero na trzeciej z pięciu stron. Trzeba było przeskrolować plany dotyczące wszystkich kortów kompleksu Stade Roland Garros i dotrzeć do "Jean Bouin RG Practice Center", żeby znaleźć nazwisko Polki. "Godzina 12.00, kort numer 21". I już wszystko było jasne. Ten wybór raczej nie był przypadkowy.

O godzinie 11.50 wyszliśmy z pięknego kompleksu, na którym rozgrywany jest French Open i przeszliśmy nie więcej niż 200 metrów, żeby wejść do mniejszego, ale nie mniej urokliwego tenisowego ogrodu. Paris Jean Bouin to na co dzień klub, który zrzesza ponad 1500 zawodników. Przez trzy tygodnie w roku – zawsze na przełomie maja i czerwca – ci ludzie nie mogą grać u siebie, bo ich teren przechodzi we władanie wielkiego, wielkoszlemowego sąsiada.