Hawryliw postąpił idiotycznie i powinien ponieść karę. Uważam jednak, że decyzja o zakazie wjazdu do Polski jest tak surowa, ponieważ prawo złamał akurat Ukrainiec.

Andrij Hawryliw, ukraiński influencer, wbrew zakazowi podjechał samochodem pod schronisko w Morskim Oku. Policja ukarała go symbolicznym, stuzłotowym mandatem, bo Ukrainiec okłamał funkcjonariuszy, że wjechał do zamkniętej strefy przez nieuwagę i tylko na chwilę.

Gdy w internecie wylał się hejt na niego i policję (przepisy przewidują za takie wykroczenie karę nawet do 5 tysięcy złotych), premier Donald Tusk zażądał „pilnego ustalenia wszystkich szczegółów tego zdarzenia i wyciągnięcia surowych konsekwencji". Po czym szef MSWiA Marcin Kierwiński obwieścił, że Ukrainiec trafi na listę osób niepożądanych w Polsce, z zakazem wjazdu na nasze terytorium przez pięć lat. Dodatkowo policja wystąpiła o zakaz wjazdu do całej strefy Schengen.

Klub Gazety Wyborczej

kalendarium