Influencer z Ukrainy wjechał luksusowym samochodem niemal pod samo schronisko nad Morskim Okiem, zrobił zdjęcia do portali społecznościowych. Dostał zaledwie 100 zł mandatu oraz 8 punktów karnych. W intermecie wywołało to burzliwą dyskusję.

Wieczorem 22 maja Andriy Gavryliv opublikował na Instagramie zdjęcia znad Morskiego Oka. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że nad słynne tatrzańskie jezioro dotarł samochodem - sportową Corvettą. Auto zostało zaparkowane tuż przy drewnianych barierkach obok schroniska, a obok pojawiła się kobieta, pozująca do efektownych fotografii. Całość szybko trafiła do portali społecznościowych.

- Jesteśmy pierwszymi ludźmi w historii, którzy pojechali samochodem do Morskiego Oka - napisał influencer. Jak tłumaczył, znajomi przekonywali go wcześniej, że nad Morskie Oko nie da się dojechać autem. - Myślałem, że po prostu nie ma tam drogi. Ale kiedy zobaczyłem asfalt, po prostu pojechałem - relacjonował.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny