Widzew Łódź w tym sezonie pozyskał piłkarzy za ponad 20 milionów euro, ale zdecydowanie najlepszym ruchem było sprowadzenie z wolnego transferu Sebastiana Bergiera. Bez względu na postawę Łodzian w trwających rozgrywkach, 27-letni napastnik to już wielki wygrany. Kto wie, czy wkrótce nie doczeka się powołania do reprezentacji Polski.

Snajper strzelił już w tym sezonie ligowym 14 goli. Jeśli dodamy do tego trzy asysty, to jest on odpowiedzialny za 43 proc. dorobku Widzewa. Co więcej, wyróżnia się wręcz kliniczną skutecznością. Aby wbić 14 goli, potrzebował zaledwie 25 strzałów. To tylko suche liczby, wycinek całości.

W ostatnim czasie wokół Sebastiana Bergiera zrobiło się gorąco. Obsceniczny gest wykonany po końcowym gwizdku meczu z Koroną Kielce (0:1) w kierunku trybun wywołał lawinę komentarzy. Zawodnik przeprosił i został ukarany grzywną finansową. I choć to zachowanie zasłużyło na naganę, to trudno, aby przekreśliło dotychczasowy dorobek gracza i to, jakim jest człowiekiem. Gole to tylko suche liczby, wycinek całości. Choć Sebastian Bergier może być zadowolony z miejsca, w którym się znalazł, to jego kariera nie zawsze była sielanką. A wręcz przeciwnie - to materiał na nietuzinkową opowieść. Opowieść, która rozpoczyna się we Wrocławiu, i która we Wrocławiu może mieć swoją puentę, bo tam reprezentacja Polski niedługo zagra z Ukrainą. I być może wystąpi z Bergierem w składzie.