Byliśmy na majówkę w Krakowie i wydawało nam się, że tam jest drogo, ale ceny na Kaszubach są jeszcze wyższe. Właśnie wracamy z obiadu, gdzie zostawiliśmy 150 złotych, a nawet deseru nie zamówiliśmy - opowiada Mikołaj, którego spotykam w kaszubskiej Stężycy.
W majowe popołudnie centrum turystyczno-letniskowej kaszubskiej wsi Chmielno, która leży między jeziorami Białe i Kłodno, żyje powoli. W popularnej restauracji Chëcz u Kaszëbë zajęte są tylko pojedyncze stoliki. Po pobliskim sklepie kręcą się dwie osoby, raczej tutejsi, bo na parkingu zaparkowane są jedynie auta z powiatu kartuskiego, do którego Chmielno należy.
- Turystyka jest w letargu - przyznaje Katarzyna, którą spotykam przed sklepem. Okazuje się, że pracuje w jednym z tutejszych ośrodków wypoczynkowych. - W ubiegłym roku wszyscy tutaj narzekali, teraz zapowiada się powtórka z rozrywki. Maj mamy na Kaszubach wyjątkowo chłodny, jeśli tak będzie wyglądał czerwiec, to odbije się na wakacyjnych rezerwacjach. Bo kto chce chodzić na wakacjach w swetrach albo przeciwdeszczowych płaszczach?
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.













