Piątek 22 maja. Tego dnia Paweł Klepczarek sprzedał ostatnie gazety i papierosy. Jego kiosk - pamiętający jeszcze czasy PRL - przeszedł do historii. - O swoich klientach wiedziałem więcej niż policja czy ksiądz - mówi na pożegnanie.
O godz. 12 pan Paweł zamknął kiosk przy ul. Żołnierskiej. Nie był to jednak dla niego zwykły dzień pracy. To było definitywne pożegnanie z kilkoma metrami kwadratowymi, w których 75-latek z Olsztyna przepracował ćwierć wieku. Jego klienci ubolewają, że tracą ulubionego sprzedawcę i cierpliwego rozmówcę. Towarzyszyłem mu w ostatnich godzinach funkcjonowania kiosku.
Kioski z prasą przez dziesiątki lat pełniły rolę okna na świat. To tutaj można było kupić prasę, ale nie tylko. - Pamiętam je z czasów dzieciństwa, jeszcze jako 7-letnie dziecko. To był chyba rok 1958. W kioskach można było kupić praktycznie wszystko. Ale ja szukałem głównie zabawek - wspomina.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny












