Potrafi być jednocześnie bezczelna i krucha, ironiczna i wzruszająca, totalnie kontrolująca sytuację, a chwilę później mówiąca o lęku, dzieciach czy samotności. Agnieszka Chylińska kończy 50 lat. I nieodmiennie wymyka się gotowym rolom.
Jest rok 1994, Aldona ma siedemnaście lat. Sala w Centrum Kultury w Starogardzie Gdańskim jest pełna nastoletnich emocji i lekkiego prowincjonalnego zadęcia. Trochę nudno i ckliwie, bo to Konkurs Piosenki Francuskiej.
Sytuacja się zmienia, kiedy na scenę wchodzi dziewczyna: wysoka, postawna, ubrana na czarno ("chyba miała jakąś tunikę").
– Darła buzię mocno – wspomina Aldona. – Tak, że pobudziła wszystkich, którzy przysypiali na smętnych paryskich kawałkach. Chyba śpiewała coś Edith Piaf i wygrała wtedy ten konkurs głosami publiczności. Ja i moja kumpela głosowałyśmy na nią.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.












