22 maja 2026, 19:07
"Przecież to tylko kilkaset złotych". Właśnie tak myśli wiele osób korzystających z odroczonych płatności. Tymczasem bank analizujący zdolność kredytową widzi coś więcej niż pojedynczy zakup. Teraz liczą się już nie tylko zarobki.
Fot. PeopleImages/ Shutterstock
Jeszcze niedawno płatności odroczone kojarzyły się głównie z nowinką dla osób śledzących fintechowe trendy. Dziś PayPo, Allegro Pay czy Klarna na dobre weszły do zakupów online, a przycisk "zapłać później" nikogo już specjalnie nie dziwi. Polacy korzystają z BNPL coraz swobodniej. Nie tylko przy zakupie droższego sprzętu, lecz także podczas codziennych wydatków. W ten sposób opłacamy ubrania, bilety lotnicze, a czasem drobne rzeczy wypatrzone na aukcjach tuż przed spaniem.
Kiedy zaczyna się problem? Gdy takich niewielkich zobowiązań robi się więcej. Bo choć usługi "buy now, pay later" wydają się niewinne, banki często biorą je pod uwagę przy ocenie zdolności kredytowej. Szczególnie gdy w grę wchodzi finansowanie na zakup mieszkania lub domu. O tym, jak instytucje patrzą dziś na BNPL i dlaczego temat budzi coraz więcej pytań wśród klientów, rozmawiamy z adwokatką dr Izabelą Pączek.















