Takiego turnieju na kortach Rolanda Garrosa nie było już od lat. Pierwszy raz od dawna trudno wskazać wyraźną faworytkę i rosną szanse na wielką niespodziankę. Kto sięgnie w tym roku po tytuł w Paryżu?
W ostatnich sezonach sytuacja przed paryskim turniejem wielkoszlemowym była klarowna. Istniał punkt odniesienia, wokół którego budowaliśmy przedturniejowe analizy. Zazwyczaj to Iga Świątek urastała do roli głównej faworytki, paraliżując rywalki samą swoją obecnością na Stade Roland Garros. Z kolei w zeszłym roku, choć Aryna Sabalenka odpadła niespodziewanie w ćwierćfinale w Rzymie, to przecież wcześniej w kapitalnym stylu podbiła Madryt i grała w finale w Stuttgarcie. Białorusinka przyjeżdżała nad Sekwanę pewna siebie, zapowiadała walkę o pierwszy tytuł na paryskiej mączce. Dziś sytuacja wygląda inaczej.
















