Radek Rudy Kowalski, detektyw w departamencie policji w Des Plaines, to niepijący alkoholik, republikanin, katolik uwikłany w trudną relację z Bogiem i człowiek, który kurczowo trzyma się zasad, żeby nie rozpaść się od środka. Po godzinach prowadzi mityngi AA, próbując ratować innych przed tym, co zna najlepiej: powolnym osuwaniem się w ciemność. Kiedy zostaje wezwany na miejsce rozszerzonego samobójstwa, odkrywa coś, co wywraca jego świat do góry nogami. Ofiary to ci sami ludzie, których zabijał w snach.

Przeczytaj fragment "Ostatniego końca świata"

Jeśli zaczynasz trening o szóstej rano, to o siódmej masz wrażenie, że najtrudniejsza część dnia jest już za tobą. Po siłce wpadam do domu, przygotowuję śniadanie. Smażone białka jajek i brokuły na parze, do tego shake proteinowy. W dni powszednie sobie nie odpuszczam, odpuszczanie jest dla słabych. Dyscyplina to podstawa. Jeszcze prysznic i do roboty. Wchodzę na posterunek, a tu marazm, jak zawsze w poniedziałek, wszyscy zmarnowani, wstali za karę i przyszli odbębniać pańszczyznę, kurwa. Skrzywdzeni przez życie. Biedni ludzie, poważnie, żyją w najwspanialszym państwie świata, zarabiają może nie kokosy, ale nikt biedy nie klepie, do tego wszystkie świadczenia i najlepsze ubezpieczenie, jakie można sobie wymarzyć. Dalej nieszczęśliwi. Za dużo gorzały, cukrów prostych, przetworzonego mięcha i telewizji. Biedny naród. Za dużo mają i nie znają biedy, to im się w dupach poprzewracało.