Dzień Matki. 21 maja 1939 roku: świeże kwiaty i nowe krzyże
Gertrud Scholtz-Klink ma trzydzieści siedem lat. Jest kobietą ambitną, pracowitą i konsekwentną, a do tego świetną organizatorką. Jednocześnie jest żarliwą narodową socjalistką i od lat z zaangażowaniem uczestniczy w budowie Trzeciej Rzeszy. Wychowuje czworo dzieci, więc automatycznie awansuje na najwyżej postawioną kobietę w narodowosocjalistycznym aparacie władzy w Niemczech – na Reichsfrauenführerin. Teraz i ona należy do grona możnych tej dyktatury, które zresztą składa się niemal wyłącznie z mężczyzn. Jednak Gertrud Scholtz-Klink nie daje się łatwo onieśmielić – w końcu jest kobietą, która od wczesnych lat musiała walczyć o swoje. Jej ojciec umiera, gdy Gertrud ma osiem lat. Dziewczynka pilnie uczęszcza do szkoły aż do momentu zrobienia małej matury, po czym pozostaje bez wyuczonego zawodu i w wieku dziewiętnastu lat wychodzi za mąż za starszego byłego oficera i weterana wojny światowej. Razem z mężem dzieli entuzjazm dla narodowego socjalizmu, a w 1930 roku również ona wstępuje do NSDAP. Kiedy w tym samym roku jej mąż umiera, Gertrud robi karierę w NS – dzięki własnym zdolnościom, a także protekcji wpływowych mężczyzn, najpierw Roberta Wagnera, gauleitera Badenii, a wkrótce też Rudolfa Hessa, "zastępcy Führera". Czyni to wszystko z powodzeniem: Dziś stoi na czele liczącej ponad dwa miliony członkiń NS-Frauenschaft.










