Wydana w 1982 roku powieść "Dom duchów" Isabel Allende nie bez powodu uważana jest za jedną z najpopularniejszych powieści XX wieku. Została przetłumaczona na 42 języki i szacuje się, że sprzedano już ponad 70 mln jej egzemplarzy na całym świecie. Teraz po raz pierwszy widzowie zobaczą jej hiszpańskojęzyczną ekranizację.

Od odrzuconego manuskryptu do światowego hitu. "Nie wiedziałam, co się dzieje"

29 kwietnia platforma Prime Video udostępniła trzy pierwsze odcinki serialu, którego producentkami wykonawczymi były m.in. sama autorka i słynna aktorka Eva Longoria. Z okazji tej premiery rozmawiamy z pisarką.

Justyna Bryczkowska: Skoro nie byłoby serialu "Dom duchów" bez twojej powieści, pomyślałam, że zapytam najpierw o nią. Powstała na bazie listów, które pisałaś do swojego ponad 90-letniego dziadka, gdy leżał na łożu śmierci. Zastanawiałaś się, o czym byś teraz do niego pisała?

Isabelle Allende: Ta powieść faktycznie zaczęła się od listu, ale bardzo szybko - już po kilku stronach - zdałam sobie sprawę, że to nie jest tak naprawdę list i że mój dziadek nigdy tego nie przeczyta. Wtedy zaczęłam zbierać wszystkie rodzinne anegdoty, opisywać charaktery, poszczególnych ludzi i rzeczy, które się wydarzyły w moim kraju. Jego ewolucję, która doprowadziła do zamachu stanu. Pisałam na emigracji i na wygnaniu, więc patrzyłam na to wszystko z pewnym dystansem. To, co wtedy napisałam, było bardzo znaczące dla ludzi w tamtym czasie, bo dotyczyło tego, co się z nimi działo. Ci ludzie się nie zmienili. Gdybym więc musiała napisać tę samą książkę od nowa, byłaby o tych samych ludziach. Jedyną postacią, którą zdradziłam, albo jedyną postacią, która zdradziła mnie, był patriarcha rodu Esteban Trueba.