W czasach, kiedy w żadnym z amerykańskich teleturniejów nikt nie wygrał więcej niż 40 tys. dolarów, pojawił się on. Niepozorny facet w tanim garniturze z małej miejscowości w Ohio. Na przesłuchaniu opowiadał prawie ze łzami w oczach, że jest tylko ubogim lodziarzem, który stracił pracę i przyjechał na kwalifikacje do programu za dosłownie ostatnie pieniądze. Dostał się. A potem w jednym posiedzeniu ograł stację telewizyjną na prawie 110 tysięcy. 19 maja 1984 roku ludzie patrzyli z niedowierzaniem, jak na planie programu CBS Michael Larson raz za razem naciska czerwony guzik i dokonuje rzeczy niemal niemożliwych. Bo dość szybko stało się jasne, że jego niebywały fart przeczy prawom matematycznego prawdopodobieństwa.
Ten przekręt to idealny temat na film
Larson zgarniał kolejne bonusy, a produkcja bezradnie patrzyła, jak ogrywa system i zeruje kasę. Szło mu tak dobrze, że odcinek zamiast 30 standardowych minut trwał dwa razy dłużej. Na koniec gry Michael miał na koncie 104 tys. 950 dolarów w gotówce, a do tego żaglówkę o wartości 1015 dol. i dwie wycieczki all-inclusive. Łączna wartość jego wygranej wynosiła 110 tys. 237 dolarów (po uwzględnieniu inflacji to odpowiednik 341 tys. 622 dolarów w 2025 roku). To był wpisany na długie lata rekord, którego długo nikt nie był w stanie pobić.








