Amerykański minister wojny ciągle toczy cichą walkę z wojskową hierarchią i regularnie ściera się z mediami, które podważają jego triumfalną wizję konfliktu.

Pete Hegseth jest w defensywie. Gdy wojna w Iranie przekształciła się w ekonomiczną próbę sił, a zapowiadane całkowite zwycięstwo wciąż nie nadeszło, sekretarz wojny wydaje się coraz bardziej odizolowany, a jego konfliktowe zarządzanie Pentagonem budzi coraz więcej wątpliwości. Do zwolnień generałów i wysokich rangą urzędników doszło w samym środku wojny bez żadnych merytorycznych powodów, jeśli nie liczyć niezadowolenia Hegsetha.

W trakcie konfliktu, który już uszczuplił zapasy kluczowej amunicji i przyczynia się do znacznego wzrostu wydatków wojskowych, z najważniejszego amerykańskiego ministerstwa dociera niewiele informacji. Hegseth, który stał się jedną z twarzy tej niepopularnej wojny, nadal cieszy się jedynym wsparciem, które się liczy – poparciem Donalda Trumpa. Jednak w gabinecie, w którym prezydencka łaska jeździ na pstrym koniu, jego pozycja zbyt stabilna nie jest.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.