Premier Donald Tusk po trzech miesiącach oczekiwania zdecydował, że nie złoży kontrasygnaty pod postanowieniem prezydenta o ponownym powołaniu Marty Kightley na stanowisko pierwszej wiceprezes NBP.

Marta Kightley pełni swoją funkcję od 2020 roku, a jej sześcioletnia kadencja zakończyła się 8 marca. Miesiąc przed wygaśnięciem prezes NBP Adam Glapiński wystąpił o jej przedłużenie, a prezydent już 3 lutego wysłał projekt postanowienia w tej sprawie do Kancelarii Premiera, gdzie dokument czekał na podpis. Ostatecznie Kancelaria Premiera odesłała pismo do Pałacu Prezydenckiego, odmawiając złożenia kontrasygnaty.

– To kluczowa postać w NBP. Prawa ręka prezesa i – jeśli chodzi o zarządzanie bankiem – najważniejsza osoba – wyjaśniło źródło Onetu w NBP.

Jak przypomniał portal, na początku marca zarząd banku centralnego opuścił Piotr Pogonowski, były szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Obecnie zasiada tam zaledwie sześć osób, czyli minimalna wymagana ustawowo liczba członków. Gdyby te braki kadrowe nie zostały uzupełnione przed listopadem, liczba członków zarządu spadłaby poniżej prawnego minimum – w listopadzie bowiem kończy się kadencja kolejnego członka tego gremium, Adama Lipińskiego.