Śledczy przez blisko dwa tygodnie wyjaśniali okoliczności zdarzenia i ustalali tożsamość osoby odpowiedzialnej za umieszczenie materiału pirotechnicznego we wlewie paliwa. Okazało się, że zrobił to sam właściciel auta. Mężczyzna podłożył urządzenie, a następnie wezwał służby.