Uważał, że poza malarstwem i ogrodnictwem do niczego się nie nadaje. To miejsce było dla niego otwartą pracownią
Rozkładam koc na szczycie klifu, siadam i patrzę. To najlepsze miejsce, żeby pojąć, dlaczego mistrz impresjonizmu wracał na wybrzeże Normandii tak wiele razy.