Adrian Zandberg grzmiał z mównicy o 'hordach aparatczyków' i 'koryciarzach z rad nadzorczych', którzy twierdzą, że nie wiedzieli o sytuacji w Szpitalu Południowym. - A potem wychodzi premier i mówi 'o kurczę, chciałbym, żeby nie było aparatczyków'. Jest pan premierem, panie premierze Tusk. Niech pan weźmie odpowiedzialność - wzywał.