Właścicielka restauracji była przekonana, że padła ofiarą sprytnego oszustwa i raczej nie odzyska pieniędzy za zorganizowane przyjęcie komunijne. Klient zamówił uroczystość dla ponad 20 osób i zapewniał, że zapłacił, a potem rozpłynął się w powietrzu. Gdy sprawę nagłośniły media, wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał.