Ponad cztery dekady temu w tragicznym wypadku samochodowym, wracając do domu z koncertu charytatywnego, zginął Krzysztof Klenczon. O śmierć muzyka, a prywatnie dobrego przyjaciela, latami obwiniał się Krzysztof Krawczyk, który feralnego dnia wraz z nim występował na scenie.