Odblaski prześwitujące przez liście poruszane wiatrem, pod palcami - miękki mech, a w powietrzu - przyjemny zapach drewna. Dookoła słychać ciche szelesty, szum płynącej wody, a słońce prześlizguje się po barwnych kapeluszach grzybów. Brzmi, jakbyśmy zaszyli się głęboko w jakimś gęstym lesie. Tymczasem to tylko - i aż - forest core, czyli odpowiedź dekoratorów wnętrz na przebodźcowanie i stres pozostające niechcianymi, lecz jakże wiernymi towarzyszami naszego codziennego życia. Nic więc dziwnego, że z roku na rok nurt ten zyskuje coraz więcej zwolenników i zwolenniczek na całym świecie.