Mimo wybitnych indywidualności w Realu Madryt, jego najlepszym piłkarzem wciąż jest Thibaut Courtois. Co brzmi raczej jak zarzut, a nie komplement pod adresem królewskiej drużyny.
- Ja? Naprawdę? Nie mogę uwierzyć, że dostałem tę nagrodę – powiedział pomocnik Federico Valverde, który zdobył drugą bramkę dla Realu w meczu z Interem Mediolan (2:1) w 1. kolejce Ligi Mistrzów. Urugwajczyk nie miał cienia wątpliwości, że to belgijski bramkarz uratował zwycięstwo dla Królewskich. – Ktoś, kto przyznaje nagrodę, musiał chyba przespać to spotkanie – zażartował trener Jose Mourinho. I dodał, że jeśli Thibaut Courtois nie dostał wyróżnienia tym razem, nie dostanie go zapewne już nigdy.
Mourinho broni Viniciusa
Wiadomo, że w plebiscytach i rankingach wysiłek bramkarzy jest zwykle mniej doceniany niż piłkarzy z pola. We wtorkowy wieczór Courtois obronił siedem strzałów graczy Interu, był opoką Realu. To nic nowego, bo jest nią od sierpnia 2018 roku, gdy wykupiono go z Chelsea za 35 mln funtów. Dwa razy wygrywał z klubem Ligę Mistrzów i trzykrotnie mistrzostwo Hiszpanii. W latach 2018 i 2022 IFFHS, czyli Międzynarodowa Federacja Historyków i Statystyków Futbolu, wybierała go na najlepszego bramkarza na świecie. W klasyfikacji wszech czasów prowadzą Włoch Gianluigi Buffon, Hiszpan Iker Casillas i Niemiec Manuel Neuer – wszyscy po pięć triumfów.










