Dzieci w talent show to dobry pomysł czy nie? Pomijając występy w przedszkolu, śpiewanie w kościele czy na rodzinnych przyjęciach, na pierwszy Festiwal Piosenki Dziecięcej i Młodzieżowej w Sosnowcu pojechałam, gdy miałam osiem lat. Pamiętam siebie w kolorowej, bardzo szerokiej sukience. Do tego ogromne okulary w stylu małej Natalii Kukulskiej czy (już nie małej) Eli Zapendowskiej. Wyglądałam uroczo, choć wtedy pewnie wolałam wyglądać poważnie. Śpiewałam piosenkę "Jestem Gabrysia, mam brata Krzysia", gestykulując przy tym jak moja ukochana już wtedy Whitney Houston. W jury zasiadał m.in. Jose Torres - ten sam, z którym dziś mijam się we Wrocławiu. Jurorzy musieli wtedy skręcać się ze śmiechu. Dostałam Grand Prix, czyli najważniejszą nagrodę całego festiwalu i po raz pierwszy poczułam smak wygranej. Pokochałam scenę i postanowiłam, że będę piosenkarką.

Zobacz wideo Czy Alicja Janosz dalej ma kontakt z uczestnikami "Idola"?

Później wszystko potoczyło się lawinowo. Kolejne festiwale w Polsce, a nawet odwiedziłam Łotwę i Włochy - m.in. festiwal Il Tralcio d’oro w Bari, gdzie razem z przyjaciółką Zuzią Madejską wygrałyśmy swoje kategorie. Był też Radom, festiwal Gama '98, kolejne Grand Prix i przełom: wypatrzył mnie Janusz Józefowicz, który reżyserował koncert galowy festiwalu, emitowany w telewizji.