31 sierpnia 2026, 09:32

2026 rok jest niezwykły dla historii kina. Rzadko zdarza się, że jednego roku swoje nowe filmy publikują w zasadzie wszyscy najwięksi aktywni reżyserzy - Christopher Nolan, Steven Spielberg, Ridley Scott, David Finchr i Denis Villeneuve. Wiele wskazuje jednak na to, że znane nazwisko nie wystarczy już ani, żeby film otrzymał dobre recenzje, ani odnotował satysfakcjonujące wyniki w box office.

Fot. Materiały promocyjne Disney

Przekonał się o tym Ridley Scott, który w miniony weekend zaprezentował światu swoje nowe dzieło - "Gwiazdozbiór Psa". Produkcja science-fiction opowiada o postapokaliptycznym świecie, w którym wirus niszczy ludzkość. Ocalałych po tragedii terroryzują wędrujące grupy szabrowników. Epidemię przeżył między innymi Hig, który prowadzi spokojne życie ze swoim psem. Jednak, gdy radio w jego samochodzie nadaje tajemniczą transmisję, jego nadzieja na lepsze życie ożywa. Bohater ryzykuje wszystko i wyrusza w poszukiwaniu nowego domu.

"Gwiazdozbiór Psa" klapą w kinach