Jeździłem każdą generacją Superba i powiem szczerze, że aktualna wydaje się, być jedną z najskromniejszych. Nie chodzi tu bynajmniej o minimalistyczne wyposażenie, bo w tej kwestii nic nie brakuje. Nie chodzi o wygodę, bo jest bardzo komfortowo. Nie chodzi też o osiągi, bo w wersji plug-in mocy jej absolutnie nie brakuje. Chodzi o to, że to wszystko schowane jest pod płaszczykiem rodem z sieciowego sklepu, niby ładnym, ale już opatrzonym - niczym się nie wyróżniającym i nie zwracającym na siebie uwagi.

Aktualna Skoda jest tak niepozorna, że już po kilku dniach od zwrotu testowego samochodu zapomniałem, jak to auto wyglądało. Pamiętam tylko, że było - jak to w Superbie – bardzo wygodnie, a tylna kanapa oferowała dużo miejsca na nogi. Być może ta przesadna wręcz skromność sprawia, że to auto ma specyficzną klientelę, bo nie kłuje w oko, mimo, że... tanim autem nie jest, a w opcjach jest niemal wszystko włącznie z fotelami z funkcją masażu.

Skoda Superb iV 2024Tomasz Okurowski

Hybrydowy Superb kosztuje teraz tyle co wersja z dieslem

Testowana odmiana plug-in w odmianie kombi wyceniona jest dziś na co najmniej 190 tys. zł, ale z łatwością można przebić znacznie próg 200 tys. zł. Pod maską mamy silnik elektryczny i spalinowy, a łączna moc układu to 204 KM. I właśnie napęd jest w tej wersji jedną z najciekawszych rzeczy. Superb iV korzysta z benzynowego silnika 1.5 TSI oraz jednostki elektrycznej o mocy 116 KM, którą zasila akumulator o pojemności 25,7 kWh. To naprawdę duża bateria jak na hybrydę plug-in i dzięki niej samochód nie jest jedynie autem, które przez kilka kilometrów udaje elektryka, a później wraca do normalnej pracy silnika spalinowego. Przy odpowiednich warunkach można przejechać nawet do 80-90 km. Dla kogoś, kto codziennie dojeżdża do pracy kilkanaście czy kilkadziesiąt kilometrów i może ładować samochód w domu lub pod firmą, oznacza to możliwość wykonywania większości codziennych przejazdów bez uruchamiania silnika benzynowego.