Nieudana saga transferowa Juliana Alvareza z Atletico Madryt do Barcelony zmienia się w porażkę wszystkich. Być może poza Arsenalem. Tylko czy klub z Katalonii naprawdę aż tak bardzo potrzebuje Argentyńczyka?

Media w Argentynie donoszą, że Julian Alvarez jest u kresu wytrzymałości psychicznej. Wygwizdywany przez kibiców Atletico napastnik nie trenuje ze względu na problemy żołądkowe. Taka jest wersja oficjalna, w którą niewielu wierzy. Argentyńczyk, który od trzech miesięcy zabiega o transfer do Barcelony, czuje, że jego starania spełzną na niczym.

"Nie" dla Barcelony

"Jest zero szans, byśmy sprzedali Alvareza do Barcelony" – napisało Atletico w oświadczeniu. Dla klubu z Wanda Metropolitano to sprawa honoru. Klub z Katalonii chce zapłacić 100 mln euro za transfer, ale jego oferta już dawno została odrzucona. – Ani za 100, ani za 150, ani za 200 – powiedział Miguel Angel Gil Marin, dyrektor generalny Atletico. Powtarzają to członkowie zarządu i wszyscy związani z klubem. Nie mają wyjścia. Gdyby teraz zmienili zdanie, zrobiliby z siebie pośmiewisko.

Atletico uważa, że Barcelona działa niemoralnie, nakłaniając do transferu gracza, który ma kontrakt z ich klubem do połowy 2030 roku. Pisali skargi do La Liga, hiszpańskiej federacji i FIFA. - Jeśli Julian chce od nas odejść, możemy go sprzedać do każdego innego klubu poza Barceloną - mówi wściekły Gil Marin.