Moda wpisana w ramy biurowego dress code’u kojarzy się nam zazwyczaj z zachowawczą paletą szarości, ołówkowymi spódnicami i śnieżnobiałymi koszulami. Dziś te ikoniczne, ukształtowane w minionych epokach formy wracają w świeżych odsłonach pod szyldem "corpcore", "office siren", "neo-yuppie" czy wyrafinowanego smart casual. Nasze podejście do biurowego uniformu się zmieniło. Nie zrywamy całkowicie z tradycją, a czerpiemy z archiwów, co doskonale widać w jesiennych projektach i kolekcjach marek. Świadczy to o cykliczności trendów, ale i o sile ponadczasowych krojów, które na stałe wrosły w kanon elegancji. Dziś po prostu interpretujemy je na własnych zasadach.Historia mody dowodzi jednego. Filary biznesowej garderoby towarzyszą nam od pokoleń, zmieniając jedynie proporcje, znaczenia i okoliczności. Zanim garnitur stał się synonimem kobiecej siły, musiał przejść długą drogę, wliczając w to męskie krawiectwo XIX wieku oparte na dwurzędowych marynarkach, swobodne projekty Coco Chanel uwalniające ciało z gorsetów, takie jak szerokie marynarki i spodnie, aż po wojenną emancypację lat 30. i 40., gdy w damskiej szafie zagościły kombinezony, spodnie i marynarki z charakterystycznymi poduszkami na ramionach.
Kimonowa marynarka z troczkami i koronkowa chusta. Tak polskie marki widzą officecore na jesień
Trendy się zmieniają, ale co do jednego możemy być pewne. Moda biurowa czerpie z historii, z każdym sezonem zyskując nowe oblicza. Jak interpretują je jesienią 2026 polskie marki?














