Do tej pory wiedziano, że to El Nino od czasu do czasu podnosi globalną temperaturę. Teraz okazuje się, że pomiędzy globalnym ociepleniem a El Nino panuje sprzężenie zwrotne.

El Niño, które rozwija się obecnie na Pacyfiku, ma być super silne. Już widać to w temperaturze powierzchni oceanu.

Od 1 sierpnia utrzymuje się ona na rekordowym poziomie 21,10-21,11 st. C (to pomiar uśredniony z tysięcy dziennych pomiarów w różnych miejscach, ale nieuwzględniający rejonów polarnych).

Poprzednio ocean był (niemal) tak gorący w 2024 r. – najgorętszym roku kalendarzowym w historii globalnych pomiarów temperatury. I wówczas na Pacyfiku panowało El Niño.

Co ciekawe, wciąż nie do końca wiemy, skąd to naturalne zjawisko klimatyczne się bierze. Wiadomo, że co kilka lat słabną pasaty – wiatry wiejące ze wschodu na zachód wzdłuż równika. W efekcie, na wschodnim Pacyfiku gromadzi się nagrzana woda powierzchniowa. A w zachodniej części największego z akwenów oceanicznych Ziemi na powierzchnię wypływa zimna woda głębinowa.