Rzetelna ocena polskiego sektora książki wymusza wyjście poza uproszczony podział na "pokrzywdzonych twórców", "pazernych wydawców" i "oszukujących dystrybutorów".
Publikujemy list Zbigniewa Czerwińskiego, prezesa Stowarzyszenia Autorów i Wydawców Copyright Polska, byłego redaktora, wydawcy, menedżera wokół toczącej się dyskusji o rynku książki.
W nawiązaniu do dyskusji, która rozwinęła się po mojej wypowiedzi dotyczącej sytuacji na rynku książki, chcę przeprosić za użycie określenia „dojne krowy" w odniesieniu do bestsellerowych autorów i ich twórczości. Było to określenie niepotrzebne i źle dobrane do tego, o czym chciałem mówić. Nie powinienem był go użyć. Przepraszam autorów, do których się w ten sposób odniosłem, oraz tych, których moje słowa dotknęły.
Bardzo zależy mi na merytorycznej dyskusji o kondycji polskiego rynku książki, ponieważ problemy, których ona dotyczy, uważam za ważne. Gdybym dziś formułował swoją wypowiedź, zrobiłbym to inaczej, żeby źle dobranym określeniem nie odciągnąć uwagi od meritum tej rozmowy. Żeby wybrzmiało z niej to, co najważniejsze - problemy dotyczące całego rynku, jego niewydolna struktura, brak zaufania między uczestnikami, nadprodukcja tytułów i uwarunkowania instytucjonalne.






