Witalij O. ps. Witek uważany był za cichego wspólnika szefostwa drink baru "Rozi". Jak sam o sobie mówi, był ochroniarzem od zadań nadzwyczajnych. Teraz opowiada historię miejsca, w którym krzyżowały się drogi najgroźniejszych gangsterów na Pomorzu.

Witalij O. ps. Witek zasiada na ławie oskarżonych gdańskiego sądu od kilku tygodni. Prokuratura zarzuca mu udział w grupie przestępczej, posiadanie broni, czerpanie korzyści z cudzego nierządu. Na koncie ma już kilka innych wyroków. W klubie "Rozi" na gdańskim Przymorzu pracował od 2005 roku przez niemal dwie dekady. Uchodził za szefa ochroniarzy, werbował kandydatów na bramkę, utrzymywał znajomości w policji, dyscyplinował, ale też pomagał kobietom świadczącym w klubie usługi seksualne. W oczach innych uchodził za cichego wspólnika seksbiznesu, który przynosił miliony złotych zysku.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

MATERIAŁ PROMOCYJNY

Witamy w Polsce