Strona internetowa oraz profile w portalach społecznościowych polskiego tygodnika "Gość Niedzielny" zostały uznane przez białoruski sąd w Grodnie za "ekstremistyczne" - poinformował portal Euroradio. To oznacza, że pismo jest zakazane na terenie Białorusi.
Fot. Wikimedia Commons / Kremlin.ru (CC BY 4.0)
Decyzja sądu w Grodnie pojawiła się w zaktualizowanym wykazie materiałów ekstremistycznych na stronie internetowej białoruskiego ministerstwa informacji - podał w sobotę portal. W praktyce oznacza to, że rozpowszechnianie na terenie Białorusi materiałów z "Gościa Niedzielnego" może skutkować "odpowiedzialnością administracyjną". W niektórych wypadkach możliwa jest też odpowiedzialność karna, łącznie z pozbawieniem wolności - podaje portal Wirtualna Białoruś.
"Gość Niedzielny" na Białorusi zakazany W ostatnim czasie pismo publikowało materiały dotyczące Białorusi, w tym wywiady z byłymi więźniami politycznymi Alesiem Bialackim i Andrzejem Poczobutem, artykuły na temat reżimu Aleksandra Łukaszenki oraz teksty o wydalaniu z kraju polskich księży katolickich - zauważyło Euroradio.Portal przypomniał, że wcześniej na tę listę trafiły m.in. estoński serwis Postimees, portal Euronews, Polska Agencja Prasowa (PAP), rosyjskojęzyczny serwis BBC oraz Głos Ameryki.Przepisy dotyczące walki z ekstremizmem są na Białorusi wykorzystywane przez władze również do celów represji politycznych - zaznaczono."Gość Niedzielny" ukazuje się od 1923 roku. W październiku 2010 roku nakład gazety wynosił ponad 200 tys. egzemplarzy.Białoruski opozycjonista: uznanie strony PAP przez Białoruś za treści ekstremistyczne to pretekst do aresztowaniaDla Białorusinów, ale także Polaków mieszkających bądź udających się do Białorusi, wpisanie strony PAP na listę treści ekstremistycznych przez władzę w Mińsku oznacza tyle, że to daje białoruskiemu reżimowi kolejny pretekst do aresztowań - powiedział w rozmowie z PAP prezes Białoruskiego Domu w Warszawie Aleś Zarembiuk.- Na przykład, jeżeli osoba, Białorusin lub nawet Polak, czy Polak z polskim paszportem, który na ruchu bezwizowym chce przyjechać, powiedzmy, z Lublina do Brześcia, czy z Białegostoku do Grodna i przy sprawdzeniu przez łukaszenkowską straż graniczną funkcjonariusze zobaczą, że wchodził on na stronę PAP-u, to teraz może to być traktowane jako pretekst do zatrzymania i doprowadzenia takiej osoby do aresztu - wyjaśnił Zarembiuk w rozmowie z PAP.








