20 sierpnia 2026, 18:02
"Mam dość bycia jedynym rodzicem, który w grupie bawi się z dziećmi" - pisze Ula w liście do naszej redakcji. Kobieta jest sfrustrowana tym, jak wyglądają spotkania w grupie znajomych. "Miało być miło i fajnie, a zwykle taka 'posiadówka' kończy się dla mnie w opcji: 'jednoosobowy, darmowy animator czasu wolnego dla całej gromadki dzieci'".
Fot. shutterstock / Chay_Tee
Znajomi, którzy mają dzieci, lubią spotykać się razem. Korzyści jest tu wiele. Rówieśnicy mają zwykle te same potrzeby i zainteresowania, dzięki czemu zajmują się sobą, a dorośli zyskują chwilę wytchnienia. Tyle w teorii, bo z praktyką bywa różnie. "Kolacja ze znajomymi, rodziny z dziećmi. Ja jestem jedynym rodzicem, który pójdzie do dzieci i z nimi porzuca piłką, pogra w planszówki, pogada o bolączkach" - pisze w iście do naszej redakcji Ula, mama dwójki chłopców w wieku szkolnym. Jak sama zaznacza, ma dość bycia "dyżurnym animatorem". Problem zdaje się być również nieco głębszy, bo na wszelkie prośby kierowane do znajomych, by ktoś inny przejął pałeczkę i przez chwilę zajął dzieci, usłyszała: "przecież moźemy włączyć im bajkę".
Zobacz wideo Wielka Brytania zakaże mediów społecznościowych dzieciom poniżej 16 r.ż.






