W polskim sporcie najlepsza jest Iga Świątek, a za nią jest Natalia Bukowiecka. I wcale nie chodzi o ostatnie dni, tylko o ostatnie lata. Srebrem mistrzostw Europy w Birmingham polska biegaczka kolejny raz dowiodła swej ogromnej klasy.
- Tak łatwo tego złota nie oddam – zapowiedziała Natalia Bukowiecka po półfinałach ME w Birmingham. Była w nich najszybsza, urwała pół sekundy z tego, co biegała przed mistrzostwami. W finale potężną kontrę wyprowadziła liderka europejskiej listy Norweżka Henriette Jaeger. Ale srebro Polki to też dobra zapłata. Dlaczego zapłata? Bo jak mówił w rozmowie ze Sport.pl trener Marek Rożej, razem z Natalią poleciał do Birmingham po wynagrodzenie swojej pracy. Tak ciężkiej, żeby dała kolejny medal olimpijski za dwa lata.
Było zimno i wietrznie. To nie były warunki do bicia rekordów. Tak generalnie nie były, bo kapitalnie przygotowanej Norweżce pogoda nie przeszkodziła. Wygrała finał ME z wynikiem 49,04 s – aż o sekundę wyprzedziła drugą na mecie Bukowiecką. Jaeger poprawiła najlepszy tegoroczny wynik w Europie, swój. Cóż, 23-latka z pewnością dołącza do gwiazd jednej z najpopularniejszych, najpowszechniej uprawianych na świecie konkurencji lekkoatletycznych. A Bukowiecka, znana przez lata jako Kaczmarek, kolejnym medalem potwierdza swój status. Po pierwszej: jednej z największych gwiazd 400 metrów, po drugie – jednej z największych gwiazd polskiego sportu.






