Nie zwiedzamy już miejsc, coraz częściej realizujemy gotowy plan. Efekt jest taki, że każdy szuka czegoś wyjątkowego, gdzie nie będzie tłumów, a wszyscy i tak się spotykają w tej samej kolejce.
Dr Tomasz Lidzbarski, kulturoznawca i antropolog z Uniwersytetu Gdańskiego*: Rzeczywiście, gdyby usunąć podpisy z naszych wakacyjnych zdjęć, czasem trudno byłoby zgadnąć, gdzie właściwie je zrobiono. Powielamy podobne kadry, pozy i symbole udanego urlopu. Może wcale nie fotografujemy odwiedzanych miejsc, tylko nasze wyobrażenie o tym, jak powinny wyglądać udane wakacje?
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
MATERIAŁ PROMOCYJNY
przebudowa








