1 sierpnia 2026, 09:26
Jesienią zwykle wracam do beżu, karmelu i czekoladowego brązu. To moja bezpieczna baza, która zawsze działa. W tym sezonie mam jednak nową modową obsesję i jest nią ciepła oliwka. Ten kolor całkowicie skradł moje serce, bo wygląda szlachetnie, nieoczywiście i ma w sobie coś znacznie ciekawszego niż klasyczna zieleń.
fot. archiwum prywatne
Najbardziej lubię w nim to, że nie jest chłodny ani militarny. Ciepła oliwka ma w sobie złociste, lekko miodowe tony, które pięknie podbijają urodę brunetek i szatynek. Ociepla cerę, wydobywa brązowe refleksy we włosach i sprawia, że cała stylizacja wygląda bardziej miękko oraz luksusowo. To dokładnie ten odcień, który jesienią robi największą różnicę.
Oliwkowy total look to mój sposób na efekt high fashion. HOT na jesień






