Z ostatnich informacji hiszpańskich mediów wynika, że podczas prób dostania się na hiszpańskie terytorium zginęło 19 osób. Ich ciała wydobyli z wody funkcjonariusze Guardia Civil.

W Ceucie od kilku dni obserwowano wzrost liczby migrantów próbujących dostać się do hiszpańskiej eksklawy. Krytyczny okazał się czwartek, kiedy przez granicę przedarło się - według szacunków hiszpańskich mediów - około dwóch tysięcy osób. Na razie nie jest jasne, co doprowadziło do nagłego spotęgowania ruchu. Migranci przekraczali granicę, opływając falochron, stanowiący morskie przedłużenie bariery granicznej.

"Hiszpańska eksklawa w Północnej Afryce jest otoczona terytorium Maroko. Zza barier i falochronów niewielkie miasto wydaje się bardzo blisko, ale i władze Hiszpanii i Maroka podkreślają, jak niebezpieczne są próby pokonania granicy" - podaje portal Info Migrants.

Z ostatnich informacji hiszpańskich mediów wynika, że podczas prób dostania się na hiszpańskie terytorium zginęło 19 osób. Ich ciała wydobyli z wody funkcjonariusze Guardia Civil.

W czwartek władze w Madrycie zamknęły przejście graniczne z Marokiem w Melilli, jednej z dwóch hiszpańskich eksklaw w Afryce Północnej. Szef lokalnych władz Melilli, Juan Jose Imbroda, oszacował liczbę nielegalnych przyjazdów migrantów - zarówno przez granicę lądową, jak i drogą morską - na "około 300, najwyżej 400". Jak zaznaczył, odnotowano próby przedostania się migrantów przez przejścia lądowe i morskie. Imbroda wyjaśnił też, że to, co dzieje się w Melilli, "nie ma porównania" z sytuacją w Ceucie, podkreślając "wzorcowe" działania służ porządkowych.