Przed igrzyskami w Paryżu, po jednym z wyczerpujących treningów, Archie Goodburn zobaczył wiadomość w telefonie, która zmieniła jego podejście do życia, do sportu i medali. "Teraz startuję dla takich jak ja" - powiedział po awansie do pływackiego finału na Igrzyskach Wspólnoty, które odbywają się w Glasgow.

Fot. Isabel Infantes / REUTERS

Goodburn specjalizuje się w stylu klasycznym i jest rekordzistą Szkocji w sprincie na 50 m. Numer 1 w Szkocji – nigdy nie był to szczyt, jaki zamierzał osiągnąć w swojej sportowej karierze. Najlepsi pływają znacznie szybciej, a jego angielski rywal i rekordzista świata Adam Peaty był aż o 1,22 s lepszy (25,95 s).

Dziwne, niepokojące, zatrważające pierwsze objawy

Dwa lata temu Goodburn nawet nie był blisko swojego najlepszego wyniku. Forma miała przyjść na igrzyska w Paryżu, do których przygotowywał się – jak każdy pływak z olimpijskimi ambicjami – katorżniczo pracując. On i jego trenerzy byli przekonani, że potężne bóle głowy, które go w tym czasie nawiedzały, są hemiplegicznymi migrenami spowodowanymi ciężką pracą w basenie. Wystarczy „zejść z obciążeń", żeby minęły.