Opole było najważniejszym festiwalem, który oglądała cała Polska. Dziś mamy inne czasy, mało kto ogląda telewizję - mówi Sargis Davtyan, ormiańsko-polski wokalista.

Krzysztof Nowak: Wydajesz się uduchowioną osobą. Czy wierzysz w moc przypadków?

SARGIS: Nie. Coś się dzieje, bo ma się stać. Za każdym razem zachwycam się, gdy dostrzegam te połączenia. W gruncie rzeczy jestem na nie wręcz wyczulony. Często doszukuję się sensu, nawet wtedy, gdy nie jest on wyraźny.

Dorzucam ci do kolekcji kolejny przypadek, który być może nie jest przypadkiem. Wczoraj rozwiązywałem z żoną krzyżówkę, a hasłem było ormiańskie przysłowie: krew nie przechodzi w wodę.