Mateusz Morawiecki kreuje się na ofiarę Jarosława Kaczyńskiego, choć powinien wiedzieć, że wyborcy bardziej premiują wojowników niż mazgajów. Z kolei prezes Prawa i Sprawiedliwości naprawdę uwierzył, że bez partyjnych liberałów będzie w stanie przejąć za rok władzę.
Opinie publikowane w serwisie wyrażają poglądy osób piszących i nie zawsze muszą odzwierciedlać stanowiska całej redakcji
Jarosław Kaczyński dopiął swego: około 40 parlamentarzystów, którzy nie podpisali partyjnej lojalki, zostanie we wtorek wyrzuconych z Prawa i Sprawiedliwości. W mijającym tygodniu usłyszałem na sejmowych korytarzach, że na odejściu z partii frakcji Mateusza Morawieckiego PiS może zyskać. W perspektywie krótkoterminowej do Kaczyńskiego mogą wrócić wyborcy, dla których były premier kojarzy się z europejskim Zielonym Ładem, paktem migracyjnym, uległością wobec Unii Europejskiej i Ukrainy, a także z rządami Zjednoczonej Prawicy wraz z ich błędami. Część posłów PiS uważa, że Morawiecki był obciążeniem, więc dziś sytuacja dla wyborców „obozu patriotycznego" będzie klarowna.
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.















