Nicola Lagioia: Ten typ zła wydaje mi się inny niż to, do czego przywykliśmy, czytając kryminalne historie. W żaden sposób ich nie usprawiedliwiam. Ale dlaczego oni? Co sprawiło, że zniszczyli swoje życia?
Katarzyna Surmiak-Domańska: „Po wielogodzinnych torturach w mieszkaniu na Collatino został zamordowany 23-letni chłopak. Zbrodnia wydała się pozbawiona motywu". To cytat z „La Repubbliki" z 6 marca 2016 roku. Dzień wcześniej 29-letni właściciel tego mieszkania w spokojnej wschodniej dzielnicy Rzymu Manuel Foffo, jadąc z ojcem na pogrzeb wujka, niespodziewanie wyznał mu, że w domu zostawił ludzkie zwłoki. Był pan w tym mieszkaniu?
Nicola Lagioia, włoski pisarz, autor książki reporterskiej „Ciao amore, ciao": Znam je tylko ze zdjęć. Kiedy tam dotarłem za pierwszym razem, było opieczętowane przez karabinierów. Udało mi się wejść jednak na klatkę schodową. To jest 10-piętrowy pomarańczowy blok. To, co porażało od progu, to niesamowita cisza. W budynku, w którym mieszka kilkaset osób. Wszyscy jakby nagle zastygli na skutek tego, co się stało.






