Każdy problem da się tu rozwiązać grą na skrzypkach albo wygłoszonym drżącym głosem przemówieniem małej dziewczynki.
W tym serialu podbijanie Dzikiego Zachodu odbywa się niemal bezboleśnie, jak w westernach z lat 50.
Nikt nikogo nie skalpuje, nie ciągnie końmi, nie ma publicznych egzekucji. Masakry białych przez rdzennych mieszkańców Zachodu wspomniane są jako potworności z odległej przeszłości. Wojna secesyjna jest równie dalekim wspomnieniem.
Może ma to sens? Teraz, w czasie prezydentury Donalda Trumpa, pamięć historyczna stała się elementem wojny kulturowej. "Domek na prerii", familijny serial z ogromną oglądalnością, może być bezpiecznym miejscem do rozmawiania o historii – w tym także jej mniej chlubnych momentach.
Skrót wydarzeń dnia









